środa, 12 marca 2008

Krótka przerwa

Nadzieja po raz kolejny spełzła na niczym. Jednak tym razem przyjęłam to spokojnie i bez zwyczajowej histerii. Bo mam PLAN, ale o tym za chwilkę :P
Sporo się dzieje ostatnio.
W pracy nawał roboty, nie mam czasu nawet się za uchem podrapać;)
Cóż, Wiosna idzie ;)
A wraz z wiosną przybywa postanowień. Jak choćby to ostatnie - w leczeniu trzy miesiące przerwy. Ale zgodnie z zasadą COŚ ZA COŚ - trzy miesiące przerwy nie oznaczają trzech miesięcy słodkiego lenistwa, wręcz przeciwnie. I to jest ten wielki PLAN. Zgodnie z powziętym i podpisanym przez wszystkich świętych planem, te trzy miesiące pełne będą wytężonej pracy. Mają bowiem skutkować dość dużym spadkiem mojej wagi. Wariant pesymistyczny zakłada 10 kg, wariant optymistyczny 20, wariant realistyczny - coś pomiędzy ;) Wspomagana czarodziejskimi specyfikami Moniki, akupunkturą i dieciskiem, poświęcać się będę intensywnym ćwiczeniom przeplatanym jogą.
Bo joga, kochany Rozumku, uspokaja mi Serce, a ciebie, kochany Rozumku, zajmuje czym innym niż wymyślaniem powodów kolejnych niepowodzeń terapii. Dzięki temu zyskuję chwilę dla siebie ;)
I tego będę się trzymać!
Poza tym kroi się krótka wizyta w szpitalu - brrr... zimno mi się robi na samą myśl. Jak mus to mus. Prawdę mówiąc wolałabym mieć już te badania za sobą :)

Brak komentarzy: