czwartek, 11 grudnia 2008

Dwie połówki jabłka...

Ostatnio często jestem świadkiem dysput Serca i Rozumu. Znów się za pełne uczuć rozmowy wzięli.

Rozum chciał się wyprowadzić na dobre z powodu nierównowagi emocjonalnej Serca. Na szczęście jakoś się dogadali, bo co ja bym biedna bez Rozumu zrobiła? Dziś dla odmiany Serce szaleje...

******

Serce: Wynoś się! Wynoś się z mojej piersi! Do głowy sobie wracaj, Hipokryto jeden!

Rozum: Ale o co Ci chodzi, Serce?

S: Już ja wiem o co mi chodzi! Specjalnie mnie tu zamknąłeś i nie pozwalasz się ruszyć. Specjalnie mnie ograniczasz! Nie pozwalasz poszaleć! A ja chcę drżeć! Chcę bić szaleńczo! Chcę czuć!

R: Serce, Serce... Ale ja to wszystko dla Twojego dobra... Wiesz co będzie jak się rozszalejesz? Każdemu się oddasz, na drobne rozmienisz i nic z Ciebie nie zostanie... Oni przez chwilę się pocieszą, porzucą Cię i będziesz cierpiało... Tego pragniesz, durne Serce? Tego chcesz?

S: Tak! Tego chcę! Ty się z innymi spotykasz, a ja nie mogę? Ty codziennie na coś oczy wyślepiasz, czegoś nowego doświadczasz, a ja nie mogę?! To niesprawiedliwe! Chcę więc się rozmienić na dobre! Chcę żeby mnie dotykano, głaskano, ściskano. Chcę coś czuć, do cholery!

R: Kretyńskie Serce! Nie wiesz o co prosisz! Wiesz ile tam bólu? Ja co dzień na ten ból spoglądam i codziennie głowię się jak Cię od tego bólu uchronić, a Ty?!

S: Co ja?! Nie pomyślałeś o tym, statusiały Rozumie, że ja może chcę sama tego bólu doświadczyć? Zarzucasz mi, że jestem dziecinna. Że na życiu się nie znam... Jak mam je poznać skoro mnie od niego separujesz?! Ale nie możesz mnie odgrodzić zupełnie! Ono do mnie śpiewa! Codziennie! Cichutko wpełza do mnie i pieści z daleka moje komórki, moje przedsionki, drażni przez osierdzie... dociera do mnie z tlenem. Najpełniej wtedy, gdy ty śpisz, Rozumku. Przechytrzyło Cię to życie... Już w nim zasmakowałam i chcę więcej.

R: Serce... Serce... Ja nie chę byś cierpiała... Nie będę Cię na siłę trzymał, ale nie chcę by Cię bolało...

S: Ehmmm... Rozum, Ty zbladłeś...

R: Nic mi nie jest... Po prostu wyobraziłem sobie, że Ciebie zabrakło...

S: Nie masz czego sobie wyobrażać? Przecież Cię nie zostawię zupełnie... Tylko troszkę poszaleję, ale wrócę zaraz... No nie martw się, Rozum. Nie martw się.

R: Obiecujesz, ze wrócisz? Że nie uciekniesz po cichu? Że nie oddasz się na zawsze byle komu?

S: Oj, Rozum. Przecież wiesz, ze takich decyzji nie podejmuję się pochopnie. Takie decyzje trzeba dobrze przemyśleć. A kto jest w myśleniu lepszy niż Ty? To chyba jasne, że decyzję taką musimy podjąć wspólnie.

R: Chyba miałem chwilowe wygładzenie fałdek...

S: Zazdrosny byłeś i tyle...

R: No to idź, Serce... Poszalej... Posmakuj życia... i wróć całe...

S: Wrócę. Z pewnością wrócę. A ty będziesz czekał na mnie?

R: Zawsze... Co ja bym zrobił bez Serca?

S: To dobrze... Co ja bym zrobiła bez Rozumu?

******

I tak sobie gawędzą, kłócą się i ględzą. Ale żyć bez siebie nie mogą. Jak dwie połówki jabłka...

1 komentarz:

Rogue/Victor xD pisze...

swietne !! :) to jest dokladnie wieczna walka we wnetrzu czlowieka.. ale to az wkurzajace jest.. jednak wydaje mi sie ze tak czy siak czesto Rozum bedzie dawal Sercu ta dyspense..bo jakie by bylo to zycie bez wzniesien .. nawet gdy wiem ze Serce podkuli tetnice i zyly.. i wroci do Rozumu ;)