Oto ja. Zamyślona, zabiegana, zwichrowana. Wciąż niepewna jutra... I bezwzględnie absolutnie totalnie pochłonięta zapchaniem dziury emocjonalnej... próbą wytłumaczenia sobie, że nadal istnieje coś takiego jak nadzieja... że warto nadal walczyć i próbować... Ciężko idzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
hmm ciekawie napisane, zresztą jak zwykle...ot i cała prawda w tym co siedzi głeboko na dnie duszy i czasem potrzebuje ujrzeć światło dzienne
Hmmm... ciekawe kto to? poznaję ten styl;) Siss?
Prześlij komentarz