Wielki powrót do rysowania. właściwie do szkicowania, ale kto by się przejmował różnicą :) Muszę jakoś zapełnić sobie czas, inaczej oszaleję. Z K. się ostatnio mijamy. Żadne z nas nie ma ochoty rozmawiać, chociaż wiem, że ciężko ze mną wytrzymać ostatnio, to trzeba przyznać facetowi - trzyma się dzielnie i wspiera jak może. Zazdroszczę mu siły.... ja staram się utrzymać tę iskierkę nadziei która się jeszcze we mnie tli- on ma jej dla mnie całą pochodnię. Zazdroszczę mu siły...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz