środa, 13 lutego 2008

Chwila...

"Wymarzony cud,

maleńki cud nadziei

ten dar szczególny nieba

najmniejsze z wszystkich marzeń...

miłości wielkiej trzeba by zegar tykać zaczął,

jak wielki ból rozstania

jak mroczny żal po stracie

jak jęk, co serce rani, a potem znów od nowa

liczenie na łut szczęścia

na nowy uśmiech losu

że uda się utrzymać wbrew wszystkim przeciwnościom

dopóki sił wystarczy

wykrzyczeć w twarz ciemnościom tęsknotę aż do nieba

i szeptać

coraz ciszej,

bo długo czekać trzeba aż dobry duch usłyszy

i ześle ciemną nocą

gdy ledwo śmiesz oddychać -

drobniutkie wnet paluszki twój rękaw będą chwytać

i w sercu płynne złoto,

bo nie jest wciąż za późno

podziwiać cud stworzenia

wśród niespokojnych szeptów i krzyków udręczenia,

aż wreszcie w mych ramionach istotka kwili mała,

o, chwilo upragniona, bodajbyś wiecznie trwała!"

Brak komentarzy: