czwartek, 7 lutego 2008
Wierzę. Całe swoje życie wierzę. Wierzę w prawa ustanowione, wierzę w miłość nieskończoną i miłosierdzie, w odpuszczenie win też wierzę... Wierzę nawet w to, ze w tym szaleństwie jest metoda - że dzięki mojej kilkuletniej walce o maleńkie serduszko, które chcę nosić pod sercem, staję się silniejsza, odporniejsza, madrzejsza i... coraz bardziej głodna. Głodem, którego nie potrafię zaspokoić. Ale nawet wtedy wierzę...
Trudno mi jednak uwierzyć, że Bóg potępi mnie za cały ten trud, za cierpienie, które znoszę by żyć w zgodzie z tym co ślubowałam i co sam umieścił w swoich prawach - by zostać matką... Trudno uwierzyć mi w to, że zostanę potępiona na wieki. Można mówić o winie, gdy dokonuje się świadomego wyboru. To co robię nie jest wyborem - ja chwytam się ostatniej deski ratunku, mimo że kaleczy mi dłonie. Cierpię w walce o życie. Nikt na Ziemi nie ma prawa mnie za to potępiać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz