Wykaraskalam się z dołka, potem były chwile zarobienia... teraz czekam błogiej stagnacji...
i z drżeniem myślę o kolejnej becie we wtorek... Czuję się coraz bardziej zmęczona... nawet nie smutna.. najzwyczajniej w świecie zmęczona.
I dziczeję. Znowu. Zamykam się w domu z książką i tak jest mi dobrze. W zasadzie chwilowo nie mam ochoty spotykać się nikim, albo przynajmniej nie mam ochoty wychodzić - jezeli ktoś mnie odwiedzi, to przecież go nie wygonię... Chociaż niektórych....... spuściłabym ze schodów... zwłaszcza ostatnio!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz