Seks, namiętność, pasja - to wszystko przeplata się we mnie, kotłuje a potem absorbuje mi myśli.
- Co we mnie siedzi takiego? - zapytałam kiedyś Agunię, gdy po raz 1345 rozkładałam siebie na czynniki pierwsze (a właściwie nie siebie, tylko moje relacje z ludźmi). Aga spojrzała na mnie i z pełną powagą rzekła
- Siostra, Ty jesteś Skorpionicą... - i wróciła do picia herbaty.
Zupełnie jakby to wszystko miało wytłumaczyć.
Innym razem w pizzerii na Dworcu Centralnym w Warszawie, siedząc z Wojtkiem przy kawie, gdzieś w krótkiej przerwie pomiędzy jego pociągami (głupie PKP!) usłyszałam: - Bo w Tobie się łatwo można zakochać.
Powtórzę w odpowiedzi cytując jedno z najczęściej powtarzanych przez Szymona słów: BZDURA!
We mnie ludzie się nie zakochują. Można się mną zafascynować, zaintrygować, można mieć ochotę mnie udusić, ale nie zakochać...
Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż jestem istotą dziwną. Jak kosmita. Nie mam tylko zielonej skóry i wielkiej głowy z czułkami. O aspektach estetycznych mojej fizjonomii trudno mi mówić, bo z natury jestem zbyt samokrytyczna. Wbrew pozorom. Spróbujmy jednak...
Pierwsze wrażenie, to dla tych płytkich jest ostatnim. Dlaczego? (to moje ulubione słówko)
Ponieważ Ci płytcy potrafią spojrzeć jedynie na formę, a gdy ta im się nie spodoba nie wnikają głębiej, nie doszukują się więcej. A moja forma jest gruba. Nie bójmy się tego słowa.
Jestem gruba. Proporcjonalna przy tym, to fakt, ale nadal gruba. Mówiąc, że lubię moje ciało, skłamałabym. Toleruję je (poza niektórymi rejonami, które na serio uwielbiam xD ). Mówiąc, że go nie lubię, również łgałabym jak z nut.
Mam grube nogi z równie potężnymi łydkami, szerokie biodra i nieduży brzuszek. To są te rejony, których w sobie nie lubię.
Jest pupa z dużymi acz zadziwiająco umięśnionymi pośladkami - zaświadczyć może ten, kto chociaż raz próbował mnie uszczypnąć mnie w tyłek! ;-)))))))) Wyżej zaczynają się miejsca, które w sobie lubię.
Piersi... Dawno, dawno temu T. w przypływie szczerości wyznał, że o moich piersiach można napisać poemat. Potem wygłosił coś na kształt zabawnej fraszki, która spowodowała, ze atak śmiechu o mało co mnie nie zabił. Ale to nie jest istotne. Ważne natomiast jest to, jakie właściwie one są. Spore całkiem... Duże.... Gigantyczne... To określenia, których bym użyła. Ciężkie... i niewiarygodnie wrażliwe. Uwielbiają pieszczoty i nie lubią być pomijane. Kłócą się ze mną o staniki, bo lubią dobrze wyglądać. Lubię je w sobie.
Kontynuujmy spacer - kolejnym przystankiem jest szyja i ramiona. Gładka skóra, kilka pieprzyków... Wrażliwość w skali 1 do 10? Jakieś 8.
Wyżej jest już jedynie głowa.
Zaokrąglona acz raczej łagodna twarz.
Usta w sam raz. Pełne, miękkie, nie za duże, nie za małe. Lubiące naturalność. Szminki nie uświadczysz na nich, co najwyżej ochronną albo błyszczyk.
Zgrabny nosek. Na nim piegi. Lubię te małe pocałunki Słońca. Nie rozumiem zupełnie jak można chcieć się ich pozbyć? One nadają twarzy takiego urokliwego wyrazu.
Schowane za okularami oczy. Te lubię chyba najbardziej. Lubię ich kształt, - całkiem regularny. Lubię ich kolor - zmienny i zależny od nastroju. Lubię ich wyraz - są szczere i znaleźć w nich można każdą emocję, która mnie ogarnie. Okolone całkiem normalnymi i przeciętnymi rzęsami...
Włosy - na głowie mam ambaras. Zmieniam kolor włosów i fryzurę zależnie od nastroju i fazy księżyca, także nie warto się nimi zajmować.
Warto za to zajrzeć pod czaszkę. Tam znajduje się Mózg. To królestwo Rozumu, który nie lubi gdy mu się przeszkadza. Wybaczcie, więc, że do środka mu zaglądać nie będziemy. Grunt, że mózg jest najbardziej erogenną częścią mnie. Wszystko ma swój początek tutaj.
Zakończyliśmy spacer po moim fizycznym JA. Tym, które możecie dostrzec na Dzień dobry. Jeżeli ktoś nie zatrzyma się by pogrzebać głębiej - jego strata :-) Bo to co w sobie lubię zaczyna się głęboko pod powierzchnią - Osobowość.
Jestem Skorpionicą i nie jestem pozbawiona przywar tego znaku. A jakie w ogóle są te Skorpionice? Po małym reaserch'u w sieci udało mi się zsyntetyzować informacje i wyszło mi takie cuś:
KOBIETA SKORPION
Pierwsze wrażenie? Jest tajemnicza. Do perfekcji opanowała więc sztukę milczenia, które mówi wszystko. Gdy spotyka mężczyznę, który budzi jej ciekawość, wrażenie, jakie to na niej robi, objawia się tylko lekko dostrzegalnym poruszeniem. Nie ma w zwyczaju się spieszyć. Instynkt drapieżnika mówi jej, że nie powinno się przedwcześnie zdradzać swoich zamiarów. Lekceważąco odnosi się do banalnych sztuczek - zalotnych uśmiechów i zakładania nogi na nogę. Gdy znajduje się w towarzystwie takich kobiet, stanowi do nich silny kontrast. Jej metoda okazuje się skuteczna. Mężczyzna odbiera wyzwanie czując, że musi podjąć ten niemy dialog, jeśli nie chce okazać się małym chłopcem.
Jest zdolna do wielkich namiętności. Nie celuje dla zabawy w różowe, emaliowane serduszka. Jej strzały są prawdziwe i wbijają się głęboko. Kontakty z mężczyznami motywowane są emocjami i głębokimi potrzebami. Nie zna letnich uczuć. Albo pochłaniają ją całkowicie, albo wcale. Pożąda i nienawidzi. Kogo zaś pokocha, pragnie posiąść na zawsze. Nie ma określonego typu mężczyzny, który jej się podoba. Nie ma znaczenia jaki kolor mają jego oczy, czy nosi garnitur czy sweter. Ważne jest to coś, co sprawia, że chce poznać go bliżej. Nie zawsze dowierza intuicji, pragnie wiedzieć o nim wszystko, czytać w jego sercu. Nie chciałaby oddać serca człowiekowi powierzchownemu lub co najgorsze tchórzliwemu. Kto chce zaskarbić sobie jej względy musi udowodnić, że stać go na wiele. l jeszcze jedno. Nie powinien nigdy próbować zabawiać jej opowieściami o swoich miłosnych podbojach. Nie ma ochoty dzielić z nikim miejsca ani w jego sercu, ani pamięci!
Nie istnieje dla niej miłość platoniczna, ale erotyczne pasje nie mają nic wspólnego z obsesją. Różnią się od niej tym czym znawca kuchni odróżnia się od pospolitego obżartucha. O ile pierwszy potrafi zachwycić się wykwintnością dania o tyle drugi rzuca się na pierwsze lepsze jedzenie powodowany wiecznym ssaniem w żołądku. Ona jest mistrzynią celebracji. Noc z nią zaczyna się od pobudzenia apetytu - prowokacyjnych pieszczot, śmiałych, budujących napięcie, ale jeszcze nie obiecujących dalszego ciągu. Dopiero, gdy naprawdę zachce posunąć śle dalej, gra ciał zaczyna się na dobre. Pełna niespożytej energii i zmysłowości, kocha się z zapamiętaniem i determinacją z jaką zdobywa się szczyty.
Życie z nią prowadzi do nieba lub piekła. Zanim ktoś postanowi ruszyć w drogę niech przeczyta co napisane jest na drogowskazie! Jej dewiza to "wszystko" albo "nic". Zdarza jej się więc "zużyć" kilku mężów udowadniając to światu. Przeszkodą w jej drodze do szczęścia jest zaborczość i przesadna emocjonalność. Szczęście to dla niej stan trudno osiągalny, oznacza bowiem sytość uczuć, ufność i spokój, czyli to wszystko co jest jej z gruntu obce. Woli bawić się w wojnę i pokój, przechadzać się wśród beczek z prochem. Jej związki z partnerem bywają trochę zbyt intensywne. Zwykle zbyt wiele daje by łatwo się zadowolić. Prowadzi życie pełne wzlotów i upadków i pełną determinacji walkę o dominację. Jak każdy szanujący się drapieżnik, stara się być arbitrem, a nie niewolnikiem swoich pożądań. Emocje, nad którymi nie panuje niszczą ją. Na szczęście ma silną osobowość. Przywiązuje się do mężczyzny, którego szanuje i podziwia, a jej podziw nie zależy od urody, ani stanu konta. Trudno jest jej pogodzić się ze zdradą lub brakiem lojalności. Jeśli ktoś ją zawiedzie już nigdy nie jest tak jak było. Krainę gorących uczuć od lodowatej obojętności dzieli przepaść cieńsza niż włos...
Oto mój obraz według tego co znaleziono w ogólnie dostępnych źródłach. Wirtualnie stworzony portret. Zadziwiająco prawdziwy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz