wtorek, 16 lutego 2010

An fhoghlaim mé riamh?

Czy ja się kiedykolwiek nauczę? - zapytałam dziś siadając z Panną Melancholią do herbaty. Pan Rzeczywistość zaszył się w kącie z talerzem pełnym pierogów z kapustą i postanowił jawnie nas ignorować. Rozum i Serce poszli na spacer stwierdzając, że po dzisiejszym dniu potrzebują wytchnienia.
A ja zostałam z Panną Melancholią i jej zieloną herbatą pachnącą różą. A wraz z nią czekała na mnie Panna Refleksja, milcząca od dni kilku.
-Czy ty nie przesadzasz aby?- zapytała cichym i szeleszczącym miło głosem
-Czy ja przesadzam? - zapytałam oburzona - Ja? Przesadzam? - nie dowierzałam własnym uszom - Przesadza to się kwiatki wiosną - odgryzłam się jej, ale ona niewzruszona pokiwała tylko głową z politowaniem.
-Oczywiście, że przesadzasz, Justyna. Pomyśl nad tym- na takie dictum zamilkłam. Miała rację. Przesadzałam. Ja wiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni w związku z tym dlaczego jeden kłamliwy gad wychowany na mej własnej piersi miałby zachwiać moje zaufanie do ludzi? A jednak. Zachwiał. Świat zadrżał w posadach, a ja się zaczęłam zamykać. Niepotrzebnie.
Ja wiem, że wszystkiemu są winne te cholerne hormony. Hormony i ból. Przeklęta biologia, fizjologia i metafizyka. Dlaczego metafizyka? Nie wiem. Tak mi do koszyka przekleństw wskoczyła...
Wojti powiedział wczoraj, że nie wierzy iż Curie-Skłodowska odkryła rad gdy miała okres. To nie mogłoby mieć miejsca bowiem kobiety z okresem tracą zdolność racjonalnego myślenia. Patrząc na moje zachowanie rozszerzyłabym to jeszcze o grupę kobiet z PMS.
Zróbmy checklistę i zobaczmy czy kwalifikuję się do określenia: jędzowata wariatka z piekła rodem.
1) kompletny brak zdolności racjonalnego myślenia-------- V
2) zachowania histeryczno-paranoidalne ------------------ V
3) niekontrolowane wybuchy płaczu ---------------------- V
4) równie niekontrolowane wybuchy śmiechu ------------- V
5) strojenie fochów ---------------------------------------- V
6) hodowanie much w nosie ------------------------------ V
7) awersja do pizzy pepperoni --------------------------- V
8) usilne próby zrobienia sobie dwóch kucyków mimo zbyt krótkich włosów------- V
9) przyjaciel twierdzi że go przerażam -------------------- V
10) przyjaciel nie-nazywa mnie tępą kurwą a ja się nie oburzam tylko zgryzam w sobie ----- V
11) obsesyjne wmawianie sobie że jestem do niczego ------------ V
12) równie obsesyjne wmawianie sobie, że jestem jeszcze bardziej do niczego ------V
13) niepohamowana potrzeba przytulenia się ----------------- V
14) siedzenie w ciemnym pokoju z 13 zapalonymi świeczkami -------- V
15) ........ jeżeli zacznę wymieniać wszystko, z całą pewnością zabraknie mi miejsca.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Ostatnio zachowywałam się jak wariatkowa jędza z piekła rodem.
Wybuchy złości, zazdrości, przygnębienie i depresja.... A to wszystko przez PMS. I okres. I wystarczyła jedynie maleńka kropelka w postaci biurowej suki i zdradliwego znajomego by kompletnie wyrzucić mnie z miłego, ciepłego gniazdka, które sama sobie uwiłam.
To PRZERAŻAJĄCE.
Ale bardziej przerażająca jest chyba lawina, z jaką wszystko potoczyło się potem.
Musiałam chyba sięgnąć dna by zauważyć co się ze mną dzieje.
Sięgnęłam
Dna wanny.
Pomogło.

Brak komentarzy: