piątek, 5 marca 2010

Po czwartym piwie....

Szanowny Panie X,

Po czwartym piwie świat wcale nie wygląda lepiej. Nie wygląda też gorzej, jeżeli idzie o ścisłość. Jest taki sam jak wcześniej, może jedynie odrobinkę mniej wyraźny.
Dzisiaj wiele dowiedziałam się o sobie i to spowodowało, ze pierwszy raz w życiu naprawdę chciałam się napić.
Jestem niebezpieczną i niezrównoważoną kobietą, proszę Pana.
Lesbijka, członkini tajemniczej sekty, nie istniejąca w świecie realnym i znudzona życiem trzydziestolatka... Chce Pan dorzucić jakiś kamyczek do tego ogródka? Niech się Pan nie krępuje, proszę Pana.
Nie mam nic przeciwko lesbijkom. To kobiety, seksowne, czułe, wykształcone, uczuciowe, pracowite... Normalne kobiety, jedynie obiekt ich westchnień jest tej samej płci co one. Czy to coś za co należy je potępiać?
Członkini sekty... Zupełnie nie wiem skąd im się to wzięło proszę Pana. Dziwnie na mnie patrzą bo pomagam bezinteresownie? Bo jestem miła? Bo nie krzyczę i się nie wściekam? Bo nie przeklinam tak często i stawiam kontrę? A cóż w tym dziwnego? Ręce mi opadły. I nogi również.
Podobno jestem wymyśloną przyjaciółką, proszę Pana. Myśli Pan że naprawdę nie istnieję? Nie można mnie dotknąć, zranić, przytulić? A może tu raczej chodzi o to ze nie mogę być przyjaciółką bo...? Właśnie.. Bo co?
Znudzona życiem... Nie, ja się raczej w życiu nie nudzę. Za dużo pasji, za dużo celów, za dużo chęci...
Nie mam już czasem siły, proszę Pana.
Zrobiłam dziś Panu miejsce w moim łóżku, przy ścianie... Zrobiłam miejsce chociaż wiem, że pozostanie puste. Dlaczego to zrobiłam? Nie wiem. Może dlatego, że dzisiaj wyjątkowo mocno nie chcę zasypiać sama...
Ale to i tak nie ma najmniejszego znaczenia. To czego chcę albo umyka, albo obraca się do mnie plecami i wypina kształtne półdupki. A ja staram się by nie wypięło się zbyt mocno.
Gdzie ma Pan kubek, proszę Pana? Dzisiaj zebrałby Pan obfity plon, bo łzy lecą same z siebie.
Po czwartym piwie świat wcale nie wygląda inaczej, proszę Pana.... Nie mam piątego by sprawdzić co dalej...

Brak komentarzy: