Szanowny Panie X.
No i co Pan tak nade mną stoi jak kat?
Po co Panu ten kubek, proszę Pana?
Łzy chce Pan zbierać... Nie będzie łez. Ja nie mam siły by płakać. Zbyt zmęczona jestem...
Na tyle zmęczona by obojętnieć.
Był Pan tak kiedyś zmęczony, proszę Pana?
Tak już poza granice, poza wszystko...Aż do momentu gdy przestaje Pana obchodzić, która godzina, czy noc, czy dzień, czy jadł Pan coś czy nie... Do chwili gdy traci znaczenie, że musi Pan wstać. Robi Pan wszystko automatycznie, bez poświęcenia temu nawet jednej myśli. Bo w ogóle już Pan nie myśli, proszę Pana. I wciąga się Pan dalej, poza granice obojętności. Tam gdzie nie ma nic, gdzie jest próżnia.
Takie właśnie jest to moje zmęczenie, proszę Pana. Ni mniej, ni więcej. Proszę więc nie robić zdziwionej miny, że nie płaczę. Chciałabym, ale nie mogę. Zbyt zmęczona na płacz.
Pyta Pan dlaczego bym chciała? Bo płacz męczy, proszę Pana. Męczy i oczyszcza. Zmęczona może bym usnęła w końcu. A to by oczyściło mi umysł.
Katharsis...
Zaczynam się zastanawiać nad różnymi rzeczami.
Naprawdę chce Pan wiedzieć?
No dobrze. Zastanawiam się nad tym co było na początku - ciało czy umysł? Co ma pierwszeństwo: emocje czy myśli? Pytam siebie dlaczego przyjaźń boli?
Ostatnie nawet wyzwoliło jakieś refleksje. Przyjaźń jest więzią, która angażuje całego człowieka, a boli to, że musi wzrastać i dojrzewać. Przyjaźń, tak jak życie, ma swoje cykle i pory roku. Przewidywalne, lecz nie poddające się kontroli. Przynoszą nie tylko radość, ale i smutek. To też boli.
Jednak co to za przyjemność, poczuć się bezpiecznie w obecności osoby, przy której nie musi Pan kontrolować ani myśli, ani słów, lecz może wylać je wszystkie takie, jakie są, nie oddzielając ziaren od plew. Wie Pan, że przyjacielska dłoń weźmie je i przesieje, zatrzymując to, co wartościowe, a resztę rozwieje podmuchem życzliwości.
Czy warto więc rezygnować z powodu kilku niewielkich blizn, z kogoś, kto daje Panu absolutną swobodę bycia sobą?
Dlaczego Pan milczy, proszę Pana?
No i co Pan tak nade mną stoi jak kat?
Po co Panu ten kubek, proszę Pana?
Łzy chce Pan zbierać... Nie będzie łez. Ja nie mam siły by płakać. Zbyt zmęczona jestem...
Na tyle zmęczona by obojętnieć.
Był Pan tak kiedyś zmęczony, proszę Pana?
Tak już poza granice, poza wszystko...Aż do momentu gdy przestaje Pana obchodzić, która godzina, czy noc, czy dzień, czy jadł Pan coś czy nie... Do chwili gdy traci znaczenie, że musi Pan wstać. Robi Pan wszystko automatycznie, bez poświęcenia temu nawet jednej myśli. Bo w ogóle już Pan nie myśli, proszę Pana. I wciąga się Pan dalej, poza granice obojętności. Tam gdzie nie ma nic, gdzie jest próżnia.
Takie właśnie jest to moje zmęczenie, proszę Pana. Ni mniej, ni więcej. Proszę więc nie robić zdziwionej miny, że nie płaczę. Chciałabym, ale nie mogę. Zbyt zmęczona na płacz.
Pyta Pan dlaczego bym chciała? Bo płacz męczy, proszę Pana. Męczy i oczyszcza. Zmęczona może bym usnęła w końcu. A to by oczyściło mi umysł.
Katharsis...
Zaczynam się zastanawiać nad różnymi rzeczami.
Naprawdę chce Pan wiedzieć?
No dobrze. Zastanawiam się nad tym co było na początku - ciało czy umysł? Co ma pierwszeństwo: emocje czy myśli? Pytam siebie dlaczego przyjaźń boli?
Ostatnie nawet wyzwoliło jakieś refleksje. Przyjaźń jest więzią, która angażuje całego człowieka, a boli to, że musi wzrastać i dojrzewać. Przyjaźń, tak jak życie, ma swoje cykle i pory roku. Przewidywalne, lecz nie poddające się kontroli. Przynoszą nie tylko radość, ale i smutek. To też boli.
Jednak co to za przyjemność, poczuć się bezpiecznie w obecności osoby, przy której nie musi Pan kontrolować ani myśli, ani słów, lecz może wylać je wszystkie takie, jakie są, nie oddzielając ziaren od plew. Wie Pan, że przyjacielska dłoń weźmie je i przesieje, zatrzymując to, co wartościowe, a resztę rozwieje podmuchem życzliwości.
Czy warto więc rezygnować z powodu kilku niewielkich blizn, z kogoś, kto daje Panu absolutną swobodę bycia sobą?
Dlaczego Pan milczy, proszę Pana?

3 komentarze:
Ja osobiście mam problemy z otwieraniem się na innych ludzi, często także do przyjaciół...
...wiem. że w moim przypadku może brzmieć to troche absurdalnie;P
Odnośnie pytań jajko czy kura barrrdzo dawno stwierdziłem, że pączkowanie!
a moj kolega niegdyś buddysta obecnie multireligionista(taaa neologizm:P)stwierdził:
ani kura! ani jajko!
Prześlij komentarz