Z każdym dniem pragnę zwinąć się w sobie co raz bardziej i co raz dalej uciec. Patrzę w lustro i zakładam maskę z uśmiechem nr 4. Tym co to mówi: "jest dobrze, po prostu jestem zmęczona". Za okularami kryję przekrwione i zapuchnięte oczy. Nie sypiam. Znowu. Tłumaczę wszystko egzaminami, ale przecież wiem dobrze, że to nieprawda.
Decyzję o wyprowadzce podjęłam i się nie wycofam. Nie tym razem. Muszę to zrobić dla siebie, dla własnej równowagi i własnego dobra.
Nie wiem co mam zrobić z Panem X. Wszystko się pokomplikowało. To znaczy wiem co chciałabym, ale to chyba zbyt drastyczne. Poza tym on się na to nie zgodzi raczej, to zbyt ingerowałoby w jego dotychczasowe życie, a przecież on nie lubi zmian. Mimo wszystko tęsknię za nim. Jak cholera...
Nie wiem co zrobić z Krisem. To co myślę wydaje się ostateczne i nie dorosłam jeszcze do tego kroku. W głębi serca uważam, że zasłużył na ostatnią szansę. Najbardziej przykre jest, ze nie wierzę by ją wykorzystał.
Nie wiem co robić. Chciałabym spotkać dobrą wróżkę, która podsunęłaby mi gotowe rozwiązanie, ale takich cudów nie ma. Muszę zadecydować sama. I tak zrobię, ale potrzebuję jeszcze odrobiny czasu. I więcej danych do analizy.
Dzisiaj miałam egzamin z rachunkowości. Mam świadomość tego, że przez ostatnie wydarzenia jest wielce prawdopodobne, ze to cholerstwo zawalę. Nie mogłam się skupić na nauce, a przeziębienie i gorączka w dniu dzisiejszym nie pomogły. Na sali dostałam ataku kaszlu i o mało co się nie udusiłam. Miałam wrażenie, ze mnie wyrzucą za zakłócanie porządku. W głowie miałam czarną dziurę, zadania czytałam po kilka razy i czasem trudno zrozumieć mi było treść. Jeżeli uda mi się to zaliczyć za pierwszym podejściem to znaczy, ze Ten na górze jednak mnie nie potępia tak bardzo... A miałby za co...
Przez to wszystko robię się coraz mniej pewna siebie i swoich decyzji. Wątpliwości rozmnażają się w tempie zastraszającym i nie mam nic co mogłoby je zniwelować. Myślałam, że dostane jakieś wsparcie, backup... Niestety. Nie.
Obawiam się że ten raid muszę odbyć solo. A boss wyjątkowo hardcore'owy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz