niedziela, 14 listopada 2010

Poza czas...

Czasem brakuje mi oddechu. Czasem częściej niż czasem...

Dzisiejsza sesja mi na myśl te ostatnie cztery dni. Spacer Hrabiny po monastyrze to pasmo przyjemności i bólu, cudownej rozkoszy, która trwa i trwa aż do bólu. Aż stwierdzasz: nienawidzę tego miejsca... Damn it!
Sala z łaskotkami, a właściwie to co nastąpiło później, to wypisz wymaluj, to co działo się ze mną ostatniej nocy. I wtedy właśnie stwierdziłam, ze nienawidzę tego miejsca. Ja jako gracz... Teraz gdy o tym sobie przypomnę, z perspektywy tych kilkunastu godzin, zagryzam wargi by nie płakać. Ból pomaga. Wiem, ze wargę pogryzę w nocy do krwi. Dobrze, że zabrałam z Jelonek Beherovkę. Zostało pół butelki. Szkoda, ze po niej męczy kac, ale cholerstwo dobrze znieczula. To właśnie jest mi potrzebne. Znieczulenie. W dużej ilości.
Noc mam z głowy. Spać nie będę. Znam siebie.
W Sacrum napisałam pod dzisiejszą datą jedno słowo. Wielokrotnie... "Przeżyć. Przeżyć. Przeżyć. Przeżyćprzeżyć. Przeżyćprzeżyćprzeżyćprzeżyćprzeżyć......"
Pisane co raz szybciej. Jak krzyk. Gdybym krzyczała, w tej chwili mój głos spowodowałby pękanie szyb.
Nie mam celu, nie mam myśli, nie mam... Jest pustka.
To tak jakby wszystko nagle przestało mnie obchodzić, liczy się tylko to by przetrwać. Z całym sercem. Z całą sobą. Po prostu przetrwać.

Marzę o tym by zasnąć i się nie obudzić przez najbliższy tysiąc lat. Zapaść się w siebie, zamknąć się tam i nie musieć myśleć, nie musieć nic.
Kocham.
Bezwarunkowo.
I wiem, ze miłością niszczę. Jego.
Nie chcę.
Wiem, ze brak tej miłości niszczy. Mnie.
Nie chcę.
Przetrwać...

Znaleźć jakiś sposób, który nie niszczyłby ani mnie ani jego. Przetrwać. Znaleźć kompromis. Zadowalający obie strony.

Nie umiem wrócić do samej przyjaźni. Do cholery, nie chcę! Nazwijmy to egoizmem. Nazwijmy to pieprzonym egoizmem. Nazwijmy to jakkolwiek...

Mogłabym wybaczyć wszystko... Mogłabym nauczyć się nie widzieć... Mogłabym... Gdyby wracał co noc. Gdybym wiedziała, ze wciąż mnie kocha...
J.L. Wiśniewski napisał niegdyś: "Nie założę Ci nigdy w życiu żadnej obroży. Mężczyźni z obrożami na szyi i tak nie wracają do swoich kobiet. A ja chciałabym żebyś wracał. Do mnie. Bądź wolnym kotem, ale budź się rano obok mnie"
Czy muszę komentować?

Życie to przewrotna suka. Brak mi na nią słów.

Chciałabym udać się poza czas....
Przetrwać...
Trwać...
Poza czas...

Brak komentarzy: