czwartek, 13 września 2007

Dzień dobry. Jestem uzależniona...

Dzień dobry. Mam na imię Justyna i jestem uzależniona. Od 27 lat. Jestem uzależniona od samej siebie. Od życia. Od tego świata i tamtego drugiego też. Od ziemi, po której chodzę. Od powietrza, którym oddycham. Od bujnej wyobraźni. Od emocji, które mną kierują. I przede wszystkim jestem uzależniona od myślenia.
Czy można coś na to poradzić? Czy można mnie wyleczyć?
Czasami chciałabym nie myśleć. Wyłączyc proces kojarzenia faktów. Zamknąć połączenia nerwowe w moim mózgu. Czasem przeraża mnie myśl (o proszę, znowu!) o świadomej kreacji rzeczywistości. "Zostaliśmy uwarunkowani aby uwierzyć... że świat zewnętrzny jest bardziej rzeczywisty niż świat wewnętrzny. Nowy model nauki mówi coś zupełnie przeciwnego Mówi, że to, co się dzieje w nas kreuje to, co się dzieje na zewnątrz". Co jakis czas powtarzam seans "What the bleep do we know?"(dziękuję, M., za pokazanie mi tego zjawiska) zaspokajając swój głód. Czym tak naprawdę są myśli? W jaki sposób nasze uprzedzenia i stereotypy zakodowane w mózgu upośledzają nasze postrzeganie świata? Szukam odpowiedzi na te pytania... I myślę, wciąż myślę... bez ustanku...
*************

Stałam się dumną posiadaczką jednej bluzki (ale za to z klasą), dwóch par kolczyków i bransoletki z dzwoneczkami. Przeszło 90 zł przeminęło z wiatrem.

**************

Jutro chyba poszaleję. Miałam usiąść nad maszyną, ale Monika namówiła mnie jednak na imprezę. Żebyśmy m wpadły choć na chwilę... Może i słusznie, odpocznę sobie od tego wszystkiego.

**************

Dziś uświadomiłam sobie jak łatwo jest pozornie kogoś wyrzucić ze swojego życia. Wystarczy usunięcie z kontaktów na liście gg, usunięcie nr telefonu z komórki - ewentualnie wpis na listę ignorowanych. Żeby jeszcze tak łatwo było wymazać kogoś z pamięci. Tylko co zrobić z kimś kto wcale nie chce by o nim zapomniano?

Brak komentarzy: