czwartek, 27 września 2007

Uziemiona...

Ostatnio narzekałam, że nie zdołałam odpocząć w tym roku, że urlopu porządnego nie miałam... i tego typu gadanie... I wykrakałam sobie...
Zostałam uziemiona - na dzień dobry do 10 października... Mam zmienić tryb życia z aktywnego na kanapowy, fotelowy czy inny nie wymuszający chodzenia. Chyba uświrknę przez ten czas...
Niewłaściwe rozgrzanie i rozciągniecie mięśni i ścięgien przed ostatnim maratonem treningowym zaostrzyło stan zapalny rozcięgna, który rozwijać się musiał w piętach już od kilku miesięcy... I czeka mnie teraz terapia zastrzykowa (czy wspominałam, ze NIENAWIDZĘ igieł?), leżenie i fizykoterapia (laser, ultradźwięki i inne przyjemności)...
I co najgorsze - przerwa od tańca... to boli chyba najbardziej...

Brak komentarzy: