Antoine de Saint - Exupery powiedział swego czasu, że "przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać". Moje skrzydła zapomniały jak latać już dawno temu. Często wokół siebie znajduję pustkę. Dzwoniącą w uszach ciszę. Dzisiaj T. powiedział mi coś, co Panna Refleksja uznała za warte uwagi. Później maltretowała mnie tymi słowami i swoimi przemyśleniami przez kilka godzin. Otóż szanowny Kawaler Orderu Jakojedynymogecimówićcochce uświadomił mi pewien fakt dotyczący mojego życie:
"Bo ty, Justka, jesteś jak taki anioł. Zjawiasz się w życiu człowieka, gdy najbardziej tego potrzebuje. Robisz rewolucję, wywracasz człowiekowi życie do góry nogami, stawiasz do pionu, godzisz z samym sobą... i znikasz. Jak anioł... tylko taki z podciętymi skrzydłami. A wiesz czemu? Bo ludzie zapominają o tobie. Sama im pozwalasz. I dlatego samotnie ryczysz w poduszkę, gdy jest ci źle"
Wściekłam się w pierwszej chwili. Ale po staranowaniu piersi Panny Refleksji, która wzięła T. w obronę, musiałam przyznać mu rację. Ludzie zapominają i trudno mieć im to za złe, skoro sama na to pozwalam. Ba! ja im to ułatwiam. Gdy tylko zaczynają sobie życie układać, przestaję się odzywać uznając, Bóg wie czemu, że mają ciekawsze rzeczy do roboty niż rozmowa ze mną. Działanie kompletnie pozbawione logiki i sensu. Tak samo się dzieje, gdy to ja potrzebuje pomocy, bo przestaję sobie z czymś radzić... Jednego dnia jestem, a drugiego już nie. Zamykam się szczelnie we własnej skorupce, schodzę głęboko do bunkra, otaczam się zasiekami z drutu kolczastego, a na straży stawiam osiłka z kałaszem. I ryczę w poduszkę. Samotnie.
I tym sposobem kolejna grupa moich znajomych rozpływa się w nicość. Serce boli.... A moje skrzydła nadal nie pamiętają jak latać... Może lepiej, że je podcinają? Przynajmniej się nie potykam gdy idę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz