Są rozczarowania przynoszące zaszczyt tym, którzy są ich przyczyną.
Jedno takie przeżyłam. Może nawet nie tyle rozczarowanie ile nieporozumienie, które stało się moim udziałem. Jak zwykle coś opacznie zrozumiałam.
Przepraszam Kudłaty, że posądziłam Cię o brak zaufania. Myliłam się. Cholernie się myliłam.
Zaufanie jest czymś tak pięknym, że nawet największy oszust odczuwa pewien szacunek dla tego, kto go nim obdarza.
Byłam nie tyle wściekła ile zbyt rozżalona by to dostrzec. Słowa, które zrozumiałam na opak bolały.
Dobrze, że tym razem zamiast się dać ponieść swoim emocjom, zgodnie z Rozumem i Sercem, wstrzymałam się od wybuchu i porozmawialiśmy.
Niewyspanie jest jedyną wadą rozmów z Tobą.
A do tej konkretnej rozmowy mam jedno słowo komentarza: Dziękuję...
Połówko jabłka... z ogonkiem ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz