Karmel w puszce, krakersy i słone paluszki z nutellą... Ktoś jeszcze czegoś sobie życzy?
Kajmak do zjedzenia w nocy.
Gdy się pisze potrzeba energii.. A ja dużo piszę ostatnio. Wróciłam do pisania książki. Dwa rozdziały gotowe, trzeci w głowie.
Książka o wariatce.
O kobiecie szalonej.
Niemoralnej.
Nieetycznej.
Łamiącej konwenanse.
Niszczycielce.
O moim alter ego.
Lwiczka przeczyta ją w całości jako pierwsza. Obiecałam.
Dedykację też już mam gotową...
Niezmienną od lat.
Pisanie pomaga. Zajmuje czas i myśli. Skupianie się na szczegółach pomaga. Pozwala nabrać dystansu.
Inspiracji mam aż nadto. Nad dystansem i cierpliwością pracuję w pocie czoła.
Od pisania robią mi się zakwasy w dłoniach (mogą?) i odgniotki na opuszkach palców. Na klawiaturze nikną znaczniki liter.
Kubek jest czarny od mocnej kawy.
Łyżka równie ciemna od nutelli.
Pisanie pomaga.
Karmel w puszce także.
Może to dobry tytuł?
---------------------------------------------------------
Wojtek wczoraj zwrócił mi uwagę na pewną rzecz. Mówiłam, że z niego taki głos rozsądku w moim życiu? Stwierdził, że ma nadzieję, iż to nie on jest tym Przyjacielem, bo to duża odpowiedzialność. Miał rację! Nie pomyślałam o tym!
Dla mnie wszystko jest jasne, ale może niepotrzebnie o tym mówiłam? Może to jedna z tych rzeczy, które muszą leżakować, jak wino, zanim nabiorą odpowiedniej mocy i smaku?
A może to jedna z tych rzeczy, które w ogóle powinny czekać aż ktoś sam się do nich dokopie?
Teraz już za późno. Mleko się rozlało. Bombki @%#$ strzelił... itd... itp...
Grunt, że reakcja (o ile można ją tak nazwać xD ) była pięknie wymierzonym prawym sierpowym w mój policzek. Jestem grzeszną kobietą, Biblia u mnie jedynie na półce, więc drugiego nadstawiać nie będę. Nie lubię jak mnie biją. Nigdy więcej raczej wracać do tego nie będę. End of story. Case closed. Discussion is over.
Nie obrażam się. Zakończyłam obrażanie się na ostatniej klasie szkoły podstawowej, gdy po raz kolejny moja szkolna sympatia powiedziała do mnie per "Piggy". Roześmiałam się wtedy w głos i z tamtym dniem zakończyłam erę obrażania się. Po prostu czasem jest mi najzwyczajniej w świecie przykro. Mam uczucia. Zdziwieni?
Emocje się kłębią we mnie jak rój os, więc będę musiała je wypuścić. Nakieruję ich siłę na orbitreka. I Arniego. Ten ostatni jako jedyny ze stoickim spokojem znosi moje humory. W odwecie za wszystko, obiję mu dziś pyszczek. Nie obrazi się. Będzie się cieszył.
A potem ja ze stoickim spokojem zasiądę z łyżeczką w kajmaku i przeleję wszystkie myśli na kolejne strony książki.
Karmel w puszce.
To zdecydowanie adekwatny tytuł...
Wojtek wczoraj zwrócił mi uwagę na pewną rzecz. Mówiłam, że z niego taki głos rozsądku w moim życiu? Stwierdził, że ma nadzieję, iż to nie on jest tym Przyjacielem, bo to duża odpowiedzialność. Miał rację! Nie pomyślałam o tym!
Dla mnie wszystko jest jasne, ale może niepotrzebnie o tym mówiłam? Może to jedna z tych rzeczy, które muszą leżakować, jak wino, zanim nabiorą odpowiedniej mocy i smaku?
A może to jedna z tych rzeczy, które w ogóle powinny czekać aż ktoś sam się do nich dokopie?
Teraz już za późno. Mleko się rozlało. Bombki @%#$ strzelił... itd... itp...
Grunt, że reakcja (o ile można ją tak nazwać xD ) była pięknie wymierzonym prawym sierpowym w mój policzek. Jestem grzeszną kobietą, Biblia u mnie jedynie na półce, więc drugiego nadstawiać nie będę. Nie lubię jak mnie biją. Nigdy więcej raczej wracać do tego nie będę. End of story. Case closed. Discussion is over.
Nie obrażam się. Zakończyłam obrażanie się na ostatniej klasie szkoły podstawowej, gdy po raz kolejny moja szkolna sympatia powiedziała do mnie per "Piggy". Roześmiałam się wtedy w głos i z tamtym dniem zakończyłam erę obrażania się. Po prostu czasem jest mi najzwyczajniej w świecie przykro. Mam uczucia. Zdziwieni?
Emocje się kłębią we mnie jak rój os, więc będę musiała je wypuścić. Nakieruję ich siłę na orbitreka. I Arniego. Ten ostatni jako jedyny ze stoickim spokojem znosi moje humory. W odwecie za wszystko, obiję mu dziś pyszczek. Nie obrazi się. Będzie się cieszył.
A potem ja ze stoickim spokojem zasiądę z łyżeczką w kajmaku i przeleję wszystkie myśli na kolejne strony książki.
Karmel w puszce.
To zdecydowanie adekwatny tytuł...

1 komentarz:
Krówki i bezy! czemu wszyscy zapominaja ze one tez sa dobre!!
Prześlij komentarz