poniedziałek, 22 marca 2010

Kształt mojego serca...

Sting mi gra w tym sercu, co się spod ziemi wygrzebało.
Wina Leosia Zawodowca i Kudłatego.
Shape of my heart - delikatne, subtelne dźwięki, które wyciszają i uspokajają.

A serce się wygrzebało i w nocy mnie nękać zaczęło, spać nie dało. Musiałam je wstawić na miejsce.
Uparte, małe, wredne! Istna cholera...
I na samo dzień dobry znów mnie nęka. Tą swoją dobrocią cholerną.

Wolałabym być niemiła i sukowata, tacy ludzie mają lepiej i łatwiej w życiu, ale nie umiem. Wszystko przez tą upierdliwą małą mendę siedzącą mi w piersi jak na tronie. Rządzi się utrapienica jedna.
Serce.

Jej kształt się zmienia. Z każdą chwilą rośnie w siłę, odzyskuje rumieniec.
Ech...
A myślałam, że tylko wątroba może się w człowieku regenerować...

Brak komentarzy: