piątek, 23 kwietnia 2010

Słów kilka o zrozumieniu kobiet...


"Między kobiecym tak i nie zaledwie koniec igły zmieścić się może."

/ Miguel de Cervantes /


Onegdaj usłyszałam, że pojąć kobietę może jedynie kobieta i muszę przyznać, że w pierwszej chwili zaśmiałam się z tej, jak mi się zdawało, jawnej bzdury. Jednak ostatnie zdarzenia przywołały to twierdzenie i zamyśliłam się nad nim nieco. Otóż faktycznie, pewne aspekty naszej kobiecej natury może poznać jedynie kobieta. Mężczyźni posiedli pewien dar sprawiania, że kobiety dzięki nim czują się albo piękne i wyjątkowe albo wręcz przeciwnie - zrównują się niemal z ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego...
A wszystko jednym słowem.
Właściwie zlepkiem słów.
Zdaniem.
Często nawet tym samym.
Są słowa, których nadużywanie nigdy nie grozi. To komplementy...
Kobiety chcą czuć się wyjątkowo. I nie jest ważne czy mowa o siostrze, matce, ciotce, żonie czy kochance. Nawet najlepsza przyjaciółka, która jest kobietą, potrzebuje komplementów. One sprawiają, że kobieta czuje się zauważana, piękna, doceniana. Miło jej słyszeć, że ładnie wygląda, że ma śliczny uśmiech, że w jej towarzystwie spędza się dobrze czas. Choćby chodziło o jedzenie chipsów, oglądanie głupawego filmu czy puszczanie kaczek z mostu. Miło jej słyszeć od czasu do czasu, że chętnie ktoś zrobi coś po jej myśli, że to ona decyduje. Ale...
Gdy zbyt często słyszy: "Jak chcesz", "Ty zdecyduj", "Jak wolisz", wówczas w jej główce zapala się czerwona lampeczka. Bo czyż te słowa powtarzane zbyt często nie świadczą o tym, że ktoś się nie angażuje zbytnio, że w zasadzie zwala nam na głowę podjęcie decyzji? A uchowaj Boże, dodać przy tym jeszcze: "Mnie to nie przeszkadza". Oj, kłopot gotowy. Kobieta bowiem przetworzy to sobie jako: "Mnie jest obojętne. Zrób co chcesz, bo mi to wisi". To zniechęca i boli.
Kobiety potrzebują by być wysłuchane, a gdy mówią chcą mieć pewność, że nie prowadzą bezsensownego monologu. Chcą by je wysłuchać, przytulić, pogłaskać po ręku i przez chwilę dać im poczucie, ze nie są same. Nie potrzebują rad i rozwiązania problemu, gdyby bowiem tego właśnie oczekiwały, z całą pewnością by padło pytanie: "Co mam z tym zrobić?" Większość mężczyzn na takie wyrzucone emocje natychmiast szuka rozwiązania i podaje je na srebrnej tacy, z dumą wypisaną na twarzy. Przecież właśnie uratowali tę biedną kobietę...
Bzdura! Właśnie pokazali tej zmęczonej kobiecie, w której kłębi się frustracja, iż są przekonani o tym, że ona sama by sobie nie poradziła z daną sytuacją.
Cóż, drogi mężczyzno, strzał we własną stopę byłby mniej katastrofalny i bolesny w skutkach. Właśnie sprawiłeś, że Twoja żona, siostra, dziewczyna, najlepsza przyjaciółka poczuła się niedoceniona. Nie daj Boże jeżeli uczyniłeś to w okresie chronionym (czyt. menstruacja, ciąża i menopauza). Wtedy katastrofa gotowa i zapewniona na najbliższe kilka dni. Weź to pod uwagę drogi panie i wpisz sobie w grafik powiedzenie kobiecie kilku miłych słów. Dzięki nim poczuje się ona zdecydowanie lepiej, a te kilka zgłosek może rozjaśnić jej dzień. I sprawić, że doceniona sama skomplementuje Ciebie. A Ty przecież lubisz słyszeć, że jesteś ważny, mądry i wspaniały, nieprawdaż?

1 komentarz:

T. ;> pisze...

Ty nie przesadzasz przypadkiem?