wtorek, 27 kwietnia 2010

Więc jak mam spać....

Jak to dobrze, że skończył się już
Ten podły dzień, co mi Cię zabrał
(...)

Choć noc, choć mrok -
dla nas wszystko już jasne
Więc jak mam spać,
kiedy wiem, że nie zaśniesz
(...)

Ira - Bezsenni


****

Są słowa, które będę pamiętać długo. Nie wszystkie są miłe. Nie wszystkie sprawiedliwe... Duża część z nich bolesna.
Jak te dwa od Kudłatego.
Przetrawię je.

****

Zarzuciłeś mi, że staję się obca, oschła, daleka... A jaka, do diabła, mam być skoro ze mną nie rozmawiasz? Myślisz, że ja odbierałam Cię inaczej? Stałeś się chłodny i zdystansowany, trzymający mnie z dala.
Powiesz, że to przecież normalne bo zawsze taki byłeś? Bzdura...
Twój oddech, Twoje uśpione mlaskanie, rozmowy z Tobą dawały mi siłę. Tymczasem teraz czuję się tak jakby odjęto mi nogi i pozbawiono możliwości chodzenia. Oddechu pozbawiam się sama.

Przyznaję, że moja próba odizolowania się była głupia i kompletnie irracjonalna, ale nie wymagaj ode mnie działania jak robot: zawsze systematycznego, logicznego, uporządkowanego. Ja też mam prawo do chwili bajzlu w głowie. I gorszego dnia.
Nigdy nie powiedziałeś mi, że mnie nie zranisz. To fakt. A jednak mimo tego przeraźliwego strachu, że to zrobisz, ja w głębi serca nadal ufam.
Wiesz, że mógłbyś rozgnieść moje serce i dusze na pył. Jednym gestem. Jednym słowem. W nocy nieomal to zrobiłeś. A ja nieomal naprawdę odeszłam.... Następnym razem nie będę się upewniać. To nie jest groźba. To zwyczajne stwierdzenie. Następnym razem po prostu rozpadniesz mnie w pył i nie będzie powrotu. Po prostu.
Przeraża mnie to, że dopuściłam Cię do siebie tak szybko, że w ogóle Cię dopuściłam do siebie. Nie zwykłam tego robić, nie zwykłam ufać ludziom. A jednak z jakiś dziwacznych względów Tobie zaufałam i otworzyłam się przed Tobą bez granic. Przestraszyłam się. Wiesz o mnie niemal wszystko, znasz wszystkie słabe punkty. Przerażające jest to, co mógłbyś zrobić z tą wiedzą. Czasem robiąc coś, trudno nam się zatrzymać, mimo iż wiemy, ze to nie jest dobre, nie jest najlepsze i mamy nadzieję, że ktoś złapie nas za rękę, potrząśnie i powie: "Stój! Co ty, do cholery, robisz?!"

****

Czasem czuję się tak jakbym kroczyła prosto w przepaść.
Nie wiem czy będzie ktoś kto mnie zatrzyma...

****

Jedno zdanie i płaczę.
Jedno długie zdanie będące odpowiedzią na pytanie Wilczka.
Jedno zdanie, którego sklecenie zajęło mi chwilę.
Jedno zdanie, które określił jako piękne.
Jedno zdanie napisane na prośbę tego upartego Sierściucha....
Futrzaka, z którym rozmowy nigdy nie są banalne.
Wilczka, który lubi zadawać trudne pytania.
Szarego, który dysponuje niezłomną siłą ducha.
Tego samego, który jak wariat zjeżdżał z góry bez hamulców.
Miękkofutrzanego, który zawsze celnym słowem sprawiał, że uśmiechałam się mimo łez.
Wyję.
Ja już nie płaczę, ja wyję.
Z uśmiechem.
I lżejszym sercem.

Pełnia dzisiaj...

Brak komentarzy: