środa, 18 sierpnia 2010

Mrrrrrrau?

Wczorajszy dzień zakończył się niezmiernie miło, mimo drobnego zawirowania, po którym warczałam: Zamorduje...
Spotkanie z Agunią i Łukaszem wyleczyło wszelkie przykrości. Miło jest posłuchać komplementów, nawet jeżeli w głębi duszy trudno w nie uwierzyć. Jednak fakt pozostaje faktem... :D I tego się trzymajmy!

Dzisiaj mam ochotę poocierać się o czyjeś nogi jak kotka dopominająca się pieszczot, a gdy już je dostanie, odchodzi niepomna, że ktoś może zatęsknić za ciepłem i miękkością jej futerka pod palcami.
Mam ochotę przejechać pazurkami po czyimś udzie, delikatnie zaczepiając nimi o materiał spodni, tylko po to by poczuć ustępującą pod tym dotykiem materię.
Mam ochotę otrzeć się o czyjś bok i przeciągnąć powoli całą powierzchnią siebie o jego skórę.
Mam ochotę położyć łapkę na czyimś kolanie i ugniatać ciało delikatną poduszką.
Mam ochotę połaskotać nosem czyjś brzuch tylko po to by zobaczyć jak mięśnie drgają pod skórą.
Mam ochotę otrzeć się pyszczkiem o czyjś policzek, mrucząc przy tym lekko ochryple i leniwie...
Mam ochotę odejść i zwinąć się w kłębek na oparciu fotela, wygrzewać się w plamie słońca.
Mam ochotę fuknąć na kogoś z wyrzutem.
Mam ochotę wśliznąć się komuś do łóżka i ułożyć na poduszce zaraz obok głowy.
Mam ochotę na....


- Mrrau.

1 komentarz:

Magdalena Salome pisze...

Miau? Też czasem pragnę wejść w skórę mojego tygrysa, i stać się kimś zupełnie innym.
Bo ma zdecydowanie łatwiej. Otrze się bokiem o tego, zaczepi tamtego i wszyscy i tak kochają kocura nie mając mu za złe, że i tak zaraz czmychnie za okno.
Pozdrawiam cieplutko:)