Kolejna noc z małą ilością snu, ale warto było. Burza jest piękna!
Kolejna noc z miliardem myśli, ale warto było. Mózg jest piękny!
Kolejna noc z samą sobą, ale warto było. Ja jestem piękna!
Piękny umysł i piękne serce...
Ciało? A pal je licho!
Piękna, miękka, gładka skóra stworzona do głaskania.
Piękne, kształtne i słodkie usta stworzone do całowania.
Piękne, jędrne piersi o wyraźnych sutkach stworzone do pieszczot.
Piękne, niesforne włosy.... obecnie w kolorze rudym.
Potrzebowałam zmiany.
Radykalnej.
Mocnej.
Intuicyjnej...
Jak zwykle w takich sytuacjach zaczynam od najłatwiejszego - zmiany koloru włosów.
Wróciłam do rudej sprzed lat.
Tej, która mruczała na antenie prowadząc dysputy o relacjach damsko-męskich w nocnych audycjach.
Tej, która czytała erotyki.
Tej, która emanowała sobą.
Czasem potrzeba tak niewiele, małego impulsu, który uświadamia, że jesteś gotowy do przemiany, człowieczku...
Jak ta burza wczorajsza.
Burza elektryzuje, emanuje energią i niebezpiecznym pięknem.
Potrafię być jak burza.
Potrafię być jak wiatr.
Wiedźma.
Kotka.
Ja.
Sama dla siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz