piątek, 24 września 2010

Afirmacja

Jestem transformacją...
Jestem zmianą..
Jestem odrodzeniem...
Jestem końcem i początkiem..
Jestem zwrotem...
Jestem śmiercią i jestem zmartwychwstaniem...
Jestem Feniksem powstałym z popiołów i płomieni....

Oto ja.

Wczoraj medytowałam do późna. Wypaliłam białą świecę do cna. Położyłam się pachnąca wanilią i magnolią. Zanurzyłam nos w pachnącą Aniołem poduszkę, a mój oddech stał się modlitwą szeptaną przez Serce.

Śnił mi się sen. Jeden z TYCH snów.

Płynęłam po niebie z Aniołami.
Byłam Nimi. Wszystkimi na raz i każdym z nich z osobna. Trącały mnie skrzydłami dając przyjemność i radość. Byłam ponad i pod. Naraz. Wszędzie.
Jak mgła otaczająca i wpełzająca do otchłani lasu na stoku góry.
Powietrze pachniało wolnością.
Opadłam na Ziemię i spopieliłam ją całą, a siebie wraz z nią.
Świat spowiła cisza.
Wystrzeliłam z płomieni nowa i czysta, jakby ogień zabrał wszystkie troski i zmartwienia.
Byłam Feniksem, byłam Aniołem, byłam Szeptem, byłam Uśmiechem, byłam Spojrzeniem, byłam Tchnieniem...

Obudziłam się lekka i spokojna.
Obudziłam się pełna energii.
Obudziłam się nowa.

Znaczenie snu przyjdzie do mnie.
Dzisiaj przyszła Afirmacja.
Kołacze mi się w głowie sama z siebie.

Jestem transformacją...
Jestem zmianą..
Jestem odrodzeniem...
Jestem końcem i początkiem..
Jestem zwrotem...
Jestem śmiercią i jestem zmartwychwstaniem...
Jestem Feniksem powstałym z popiołów i płomieni....

Brak komentarzy: