środa, 15 września 2010

W poszukiwaniu zaginionej siebie...

Mętlik w głowie nie zniknął, został jedynie zepchnięty głęboko na dno świadomości. Przynajmniej do czasu gdy odejdą emocje i stres związany z egzaminem i będę miała czas by się chwilę zatrzymać. W piątek rano odbieram klucze do kawalerki i przewożę swoje rzeczy. Popołudniu odbieram z dworca Lwiczkę i spędzimy ostatni wspólny wieczór na bardzo długo... wyjeżdża do Anglii. Uważam, że dobrze robi, bo otworzy to przed nią nowe drogi, nowe możliwości, nowe perspektywy. Usamodzielni się i nabierze doświadczenia życiowego, dorośnie...
Zacznie od nowa...
Ja też.
I ja też dorosnę.

W sobotę spędzę pierwszy wieczór zupełnie sama. W zupełnie nowym miejscu. Spojrzę na siebie z zupełnie nowej perspektywy.
W pierwszym odruchu chciałam zaprosić Kudłatego, żeby zajrzał na weekend, ot tak.. pograć w Carcassonne i coś wspólnie obejrzeć, jednak po wczorajszym wieczorze zmieniłam zdanie. Nie wiem sama czemu... Z jednej strony chciałabym żeby przyjechał, z drugiej mam ochotę na zamknięcie się przed światem i lenienie się cały weekend.

Szukam siebie...
Znajdę?

Brak komentarzy: