Dyplomata, to człowiek, który mówi "Spierdalaj", a ty dziękujesz mu za życzenia "dobrej podróży". Okazało się, że znam najlepszego dyplomatę na świecie. I to takiego, na którego nie umiem się złościć zbyt długo. Tego faktu żałuję.
Mimo iż wiedziałam, ze tak to się skończy, to gdzieś w głębi serca naiwnie wierzyłam w miłość i miałam nadzieję, że ufam słusznie.
Pomyliłam się.
Po raz kolejny dopadło mnie przeświadczenie, że nie jestem warta tego by chociaż spróbować. I kolejny raz stwierdzam, że mnie nie można kochać. Po prostu... Czasem przecież tak bywa, nieprawdaż?
Nie wierzę już w ani jedno "Kocham". Nie wierzę w ani jedno "Tęsknię". Nie wierzę w nic poza tym co sama odczuwam... A chwilowo czuję się jakby mi wyrwano serce i wyrzucono do kosza dla zabawy.
Jak można kogoś kochać za mocno? Albo za bardzo? Jak można kogoś kochać i nie podjąć ryzyka bycia z nim?
Nie można.
"Kocham Cię, ale nie mogę ryzykować że Cię zranię, bo zależy mi na Twoim szczęściu, jesteś dla mnie zbyt ważna".
To powiedzenie: "Dobra, znudziłaś mi się, ale nie chcę Cię zranić, więc naściemniam, żebyś się lepiej poczuła, gdy powiem Ci - Spadaj". To dyplomatyczne i delikatne powiedzenie: Pa... Cudownie prosty sposób na wyrzucenie kogoś zbędnego z Twojego życia... Bez wyrzutów sumienia, bo przecież kochasz...
Wszystko to jest psa wartą jedną wielką bzdurą.
Nie można kogoś kochać za bardzo ani za mocno. Nie można decydować za kogoś i usprawiedliwiać swoich decyzji tym, że działało się w imieniu dobra tej drugiej osoby.
Nie można bezkarnie wyrywać komuś serca....
Lepiej w ogóle nie kochać. Lepiej w ogóle nie czuć. I tym się będę kierować. Zatrzasnęłam serce w kolczastej kuli, kulę w sejfie, sejf w szafie pancernej, szafę w skarbcu. Otoczyłam zasiekami i postawiłam straże. Ale może powinnam była je po prostu wepchnąć do podręcznej czarnej dziury? Wtedy już nigdy nie kusiłoby mnie żeby nawet na chwilę to serce otworzyć.
Powiedział, ze nie chce mnie ranić. Nie chce na moim sercu tworzyć blizn, które ktoś zrobił na jego. W efekcie poczynił większe niż mógł sobie kiedykolwiek wyobrazić.
Sprawił że poczułam się szczęśliwa, ze uwierzyłam w miłość, w to że mogę wszystko, że jestem warta wszystkiego.... a potem w jednej chwili zmiótł mnie z powierzchni ziemi.
Jeżeli wkurwisz Anioła, to nawet on Ci przypierdoli. Jeżeli wkurwisz Anielicę, to lepiej wykończ się sam... A co w sytuacji, gdy Anielicy zabrać wiarę we wszystko czym do tej pory żyła, czym oddychała, w czym widziała sens? Uciąć jej skrzydła, to co najcenniejsze dla niej... I to w chwili, gdy dopiero co nauczyła się latać i nie zdążyła nacieszyć przestworzami.
Okrucieństwo.
W czystej postaci.
Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę chciała czuć.
Na razie zabrakło mi łez.
W gardle tylko dławi bezgłośny szloch.
Bo ktoś kocha mnie za mocno...
Własny cynizm mnie zabija.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Powiadają, że Skorpion nie zapomina i nie wybacza...
Powiadają również, że Skorpion nie zna stanu obojętności - albo kocha, albo nienawidzi. Czasem miłość i nienawiść dzieli przepaść szerokości włosa...
Prześlij komentarz