Odeszłam.
Miałam dość narzekania i poczucia, że ze mną jest ciężko, że jestem najgorsza, że niedojrzała i dziecinna... Dość awantur o nierozładowaną zmywarkę i ubrania na fotelu. Dość samotnego siedzenia w poczuciu, ze nie mam prawa być zmeczona, że moja praca jest mniej wymagająca, mniej ważna. Dość poczucia winy za to jaka jestem. Dość bezsilnego płaczu wieczorami, gdy czułam się równie samotna co szczotka w łazience. Dość dotkliwego bólu w klatce piersiowej i braku oddechu, bo on kolejny raz mnie nie dotknął, jakbym nie istniała... Dość bycia zagłaskiwaną na śmierć, dość wiecznej kontroli i prób ograniczenia mi prawa do zycia po swojemu.
Juz wiem, ze mogę byc sama. Ale czy jest lepiej, łatwiej?
Lepiej... trudno to określić tym słowem, ponieważ jest inaczej. Czuję się dobrze nie słysząc pretensji o krzywo powieszony ręcznik czy naczynia w zlewie. Oddycham i mam świadomosć, ze teraz wpływają na mnie jedynie moje nastroje. Mam ten sam poziom bezpieczeństwa jaki miałam ostatnio ale bez bagazu wdziecznosci za samo czyjes istnienie. Łatwiej... nie powiedziałabym. Trudniej...tez nie mogę tak twierdzić.
Jest inaczej.
Przez większość czasu się śmieję, energicznie prę naprzód i przeskakuję przez pnie na drodze, ale czasem...
W taki dzień jak dziś emocje i tęsknota zwycieżąją. Tęsknię za ciepłym ramieniem wieczorem, za oddechem owiewającym mi szyję, gdy zasypiam, za lekkim zapachem piżma na poduszce, za śmiechem bez powodu, za dotykiem, za przelotnym pocałunkiem o poranku, brzmieniem głosu szepczącego: Kocham... Brakuje mi przytulenia, tak po prostu, ludzkiego. Brakuje mi namacalnej świadomości, że ktos jest obok, na wyciągnięcie ręki.
W takie dni jak dzisiaj zawijam się w ciepły koc, wypijam duszkiem butelkę wina i wbijam twarz w poduszkę zapominając się w płaczu. W taki dzień jak dzisiaj mam ochotę zapomnieć o zyciu.
Gorsze jest takie samotne być czy być z kimś przy kim zatracamy siebie?
Kiedyś, gdzieś, ktoś zapytał: "Co jest gorsze urodzic się wolnym kotem dachowcem i glodowac czy byc udomowionym persem i dusić się w czterech ścianach?" Wtedy tego pytania nie rozumiałam, dzisiaj rozumiem, ale odpowiedzi na nie jak nie znałam tak nie znam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz