niedziela, 5 grudnia 2010

Spokój...

Pierwszy raz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że czuję spokój.
Taki wszechobecny i wyciszający.
Jest mi z tym dobrze.
Mimo poważnych komplikacji i zawirowań w życiu, jest mi dobrze...

Dzisiejszy spacer po parku obfitował w dobre światło, niezłe zdjęcia i stukanie dzięcioła o pnie drzew. Brzozy szumiały zachęcająco, a stary klon chylił konary w moim kierunku. Uwielbiam to miejsce. Tracę tam poczucie czasu i zanurzam się w harmonii. Oczywiście nie obyło się bez łez, ale te były inne. - po prostu spuszczenie emocji...

Czuję się silniejsza.
Czuję się szczęśliwa.
Czuję się sobą.

Budzę się rano i pierwsze co robię? Uśmiecham się.
Idę do łazienki, patrzę w lustro i oczy mówią mi że jestem szczęśliwa.

Dobrze mi z tym.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

tak bardzo się cieszę że wreszcie odrobina szczęścia .. tak bardzo ..
i życzyłbym Tobie więcej codziennych przebudzeń z uśmiech u Jego Boku ..