Susie Suh wprawiła mnie w nostalgiczny nastrój. Wspominam... Ja wiem, że to nie wpływ samej muzyki, a raczej terminu. Na dniach mija rok... Wspomnienia przepływają różne, te pełne smutku i te pełne radości, chwile pełne łez i te pełne szalonego uśmiechu.
Ostatnio zaczynam zbierać i kolekcjonować chwile szczęścia, takie nowe hobby. Zbieram je sobie do pudełeczek i upycham w kątach siebie, na czarne minuty.
Dzisiejszy dzień nieco przygnębił mnie, wizyta w sądzie i złożenie pozwu nie należy do moich ulubionych czynności. Stało się. Pieczątka przybita. Teraz czekać należy jedynie na pismo z terminem rozprawy.
Po powrocie do domu pochłonęłam kilka rurek z bitą śmietaną, zapiłam piwem i zagryzłam chipsami z koperkiem, obejrzałam Wilkołaka a potem wkroczyła Susie Suh. I właśnie jedna z jej piosenek przypomniała mi o wizycie w C. Gdzieś z marca albo początku kwietnia. Jedną z najsmutniejszych i najgorszych. Sięgnęłam szybciutko po pudełeczko ze szczęściem i czekoladkę Lindt. Reakcja była natychmiastowa - endorfiny uwolniły z pamięci wizję kilku starych maili. Przegrzebałam archiwum i chwilę później wyłam ze śmiechu przypominając sobie zarówno moje reakcje na słowo czytane jak i wszystko to co temu towarzyszyło.
Nie chce mi się wierzyć, że to już rok. Zleciało szybko, obfitowało w różne emocje, umarło tyle marzeń a na ich miejsce pojawiło się tysiąc innych, rzeczywistość nabrała tak odmiennego kształtu w porównaniu z tym jaka była na początku. Rok zmian.
Rocznice to dziwne uroczystości mające znaczenie jedynie dla samych zainteresowanych. Jak pokazało moje doświadczenie, to też nie dla wszystkich. Czasami trudno mówić w ogóle o rocznicach, bo czas pocięty jest rozstaniami, zejściami, rozstaniami... Jak wtedy w ogóle można to liczyć. Ja mam swój kalendarz i swoje małe święta. Rocznica pierwszego uśmiechu dziecka przyjaciółki. Rocznica pierwszej otrzymanej od kogoś róży. Rocznica pierwszego samotnego spaceru. W terminarzu mam nawet rocznicę pierwszego popełnionego głupstwa. ;-)
Niektóre rocznice należy spędzać samotnie. Inne wręcz przeciwnie. Są także takie, które najchętniej spędza się samemu, bo tak, po prostu. Najbliższa taka dla mnie przyjdzie z końcem lutego. W ten jeden jedyny dzień w roku wsiadam w pociąg i jadę do NDM. Zaopatrzona w termos z gorącą herbatą i kanapki. Siadam przy Kochanej i rozmawiam. Zazwyczaj wracam przemarznięta i zmęczona, potem odkupuję eskapadę katarem i lekkim przeziębieniem, ale dzięki temu wszystkiemu zamieniam smutny dzień na taki, podczas którego się uśmiecham. Nie lubię tego dnia spędzać z rodziną, oni nie rozumieją kim naprawdę dla mnie była Kochana, nie pojmują że z chęcią siedzę kilka godzin na cmentarzu i mówię, opowiadam, śmieję się. Nie rozumieją, że tam i wówczas nawet drzewa szumią inaczej. Ja wiem i rozumiem. Nie spotkałam chyba jeszcze nikogo kto by to zrozumiał,
Jutrzejszy wieczór zamierzam spędzić przy dźwiękach miłej uchu muzyki, świecach i butelce wina. Bez względu na to co będzie się działo za ścianą. W najgorszym razie zrobię sobie wieczorny wypad do kina. Zamierzam się uśmiechać i miło wspominać. I marzyć. Przede wszystkim marzyć. Jutro pozwolę sobie na popuszczenie wodzy fantazji i gdybanie. Z nikim się tym nie będę dzielić, to będzie tylko moje. Zatrzymam to zachłannie dla siebie, w moim sacrum. :) Zupełnie nieważne że ta rocznica tak naprawdę, technicznie rzecz biorąc, nie jest żadną rocznicą. Przez listopad. Ale ja ten miesiąc najchętniej wycięłabym z pamięci. Przynajmniej w tym względzie. Także dla mnie osobiście rocznica, może zupełnie malutka, ma miejsce. I będę ją sobie obchodzić. Bo tak.
A plany na dzisiaj? Po obejrzeniu zdjęć przyszłego fotografa M. i przedyskutowaniu z nią kilku kwestii dotyczących wesela odetchnęłam spokojnie. Dalej zamierzam obejrzeć "Wilka" z Nicholsonem - film uwielbiam i myślę, że dobrze mnie nastroi do sobotniej sesji.
Z pozytywnych stron dzisiejszego dnia - uczyniłam duży krok naprzód, trwając w swej drodze. Poza tym przyszła wiadomość, że prezent dla S. można już odebrać. I to jest mega dobra informacja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
very good blog, congratulations
regard from Reus Catalonia
thank you
Prześlij komentarz